Wyuczona bezradność – przyczyny i konsekwencje PDF Drukuj Email
(10 ocen, średnia: 4.90 na 5)

autorem artykułu jest Teresa Maria Zalewska

Przed blisko 40 laty Martin Seligman i jego współpracownicy natknęli się w trakcie prowadzonych doświadczeń na interesujące zjawisko. Głównymi " bohaterami" doświadczenia były psy poddawane oddziaływaniu bolesnego wstrząsu w urządzeniu zbudowanym z dwóch pomieszczeń oddzielonych barierą . Zadaniem psów było nauczyć się prostej reakcji polegającej na przeskoczeniu barierki w celu uniknięcia wstrząsu wymierzalnego w pierwszym pomieszczeniu.



Psy niedoświadczone, którym nie wymierzano wstrząsu we wcześniejszych badaniach eksperymentalnych, otrzymując wstrząs po raz pierwszy, reagowały biegając chaotycznie, wyjąc i zanieczyszczając pomieszczenie, po czym przeskakiwały przez barierkę odkrywając, że po drugiej stronie jest bezpiecznie. Po kilku próbach psy te uczyły się całkowicie unikać wstrząsu.
Zupełnie inaczej reagowały zwierzęta uprzednio poddawane wstrząsom w innych doświadczeniach. W pierwszej fazie doświadczenia, zachowywały się identycznie jak psy niedoświadczone. Biegały dookoła zanieczyszczając się, ale po pewnym czasie przestawały reagować i skomląc cicho znosiły działanie silnych impulsów elektrycznych. Zwierzęta te nie uczyły się przeskakiwać barierki dla uniknięcia urazu, a nawet jeśli im się to udało i tak nie miało to wpływu na ich późniejsze zachowanie.

Seligman nazwał tę specyficzną reakcję wyuczoną bezradnością i opisał takie
" przystosowanie" jako nieprzystosowawcze ze względu na zahamowanie potrzebnych reakcji, jak również na cierpienie zwierząt na fizjologicznym poziomie oddziaływania. Zwierzęta traciły apetyt, ubywały na wadze, w końcu zapadały na różne choroby. Seligman stwierdził, że gdy psy raz nauczyły się bierności, potrzebowały wielu doświadczeń zwanych pozytywnym wzmocnieniem (ok. 200), polegających na przeciąganiu ich siłą z pomieszczenia "wstrząsowego" do bezpiecznego, aby odkryć ponownie, iż reagowanie może przynieść ulgę i w ten sposób umożliwia pozbycie się wyuczonego zespołu bezradności.


Czy ten destruktywny stan dotyczy tylko zwierząt laboratoryjnych?
Moje obserwacje dotyczące wprawdzie niewielkiej grupy pacjentów potwierdzają, iż wyuczona bierność jest częstym zjawiskiem. Dotyczy ona osób, które w toku rozwoju osobowości nie otrzymywały wzmocnienia pozytywnego w związku z ich działaniem czy to w szkole, czy w środowisku życia. Osoby te reagują na traumę bezradnością i poczuciem beznadziejności, co w efekcie prowadzi do zmian biologicznych. Sprzyja to rozwojowi takich chorób jak np. cukrzyca, choroba serca, czy rak.

Seligman stwierdził, że bezradność, którą wywołano u ludzi w warunkach laboratoryjnych, dając im nierozwiązywalne zadania, prowadzi do objawów spotykanych w depresji. Na szczęście w większości przypadków depresja jest zwykle stanem, który " leczy" czas. Nie mniej jednak najistotniejszym elementem tej szczególnej terapii jest wzmocnienie pozytywne, które pacjent otrzymuje wraz z oddalaniem się czynnika, który depresję spowodował. Ten schemat nie dotyczy jednak osób, u których w procesie rozwoju zabrakło wzmocnienia dodatniego.

Skoro problem jest integralnie związany z kształtowaniem osobowości w trakcie jej rozwoju, czy nie należałoby się zastanowić nad taką zmianą w systemie edukacji, która dawałaby możliwość tak dziecku, jak i nauczycielowi na " ujawnienie" wewnętrznego potencjału (talentu) ucznia we wczesnym okresie nauczania i podporządkowanie procesu edukacji jego rozwojowi? W moim przekonaniu kreatywność dziecka na bazie jego talentu jest najsilniejszym źródłem wzmocnienia pozytywnego, poczucia spełnionego życia i w konsekwencji dobrego stanu zdrowia. Póki co, jest to mrzonka, ale jaką cenę zapłaci społeczeństwo, jeśli nie poczyni jakichkolwiek kroków na drodze jej realizacji?

Wydarzenia traumatyczne nie ominą nikogo, ale człowiek wychowany w poczuciu własnej wartości, odnoszący swe maleńkie i odrobinę większe sukcesy od wczesnego dzieciństwa, nie łatwo da się zgnieść ciężarom życiowego, czasami jakże okrutnego doświadczenia. A taką postawę może zapewnić tylko edukacja w oparciu o jedyny i niepowtarzalny dla każdego człowieka ( w nim tkwiący) potencjał twórczy.

O tym, czy będziemy " produkować" zdrowych i zadowolonych ze swego życia osobników, czy też potencjalnych nieszczęśliwców z zespołem wyuczonej bezradności, decydujemy my, tu i teraz. Czy możemy coś w tej sprawie zrobić?

Odpowiedzi na to pytanie każdy musi udzielić sobie sam.


Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska



--


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


Komentarze (16)Add Comment
...
Napisane przez jola, czerwiec 30, 2008
smilies/kiss.gif smilies/smiley.gif
...
Napisane przez Ja, wrzesień 24, 2008
Poproszę o więcej takich artykułów... genialne
...
Napisane przez Slwavec, listopad 09, 2008
ciekawe i warte uwagi.
a dopowiedzenie sobie samemu jakie bodzce mnie budza jest bardzo kreatywna.
...
Napisane przez M :), listopad 27, 2008
Chyba w koncu sobie uswiadomilam, czemu zupelnie sobie nie radze i zamiast sie odbic od dna leze i czekam smilies/sad.gif
...
Napisane przez ANITA, listopad 29, 2008
Zmiana systemu edukacji nie jest taka łatwa, ale zmiana samego siebie zależy tylko od nas. Jestem nauczycielką w gimnazjum i całym sercem podpisuję się pod artykułem. Dzieciaki wspaniale funkcjonują wtedy kiedy zauważa się ich dobre strony, a nie szuka złych. Wzmocnienia pozytywne to droga do ich sukcesu, na którym wszystkim nam przecież zależy.
...
Napisane przez Patrycja, grudzień 04, 2008
Drzę ze strachu każdego poranka. Przeraza mnie wsyztko co wykracza poza rutynę dnia. Gdy zbliża sie egzamin panikuję tak bardzo, że czasem nie jestem w stanie nawet zrozumiec prostego zdania które czytam, a na myśl o tym, że będę musiała podjąć pracę, myślę, że samobójstwo będzie lepszym rozwiązaniem :/ Przeraża mnie wszelka konkurencja, wszelkie ocenianie, i wszelkie wychodzenie z inicjatywą, nawet ku poprawie własnego stanu... Cierpię na strach, myślę, że gdybym była bardziej pewna siebie, gdybym wierzyła, że sobie poradzę, nie płakałabym tyle, nie miała takich wilkich oczu, nie miałabym problemów ze sobą, z nawracającą depresją. Zazdrosze czasem idiotom, którzy niczym sie nie przejmują, którzy gadaja glupoty a i tak sie ciesza z tego ze zyją, nawet jesli ktos sie z nich smieje.
...
Napisane przez drake9, grudzień 26, 2008
ostry tekst.. wszystko zalezy od uzmyslowienia sobie swoich przeszkod i samej woli walki do ich przezwyciezenia. nie wazne jakie przeszkody, wazne jak my na nie reagujemy i sobie z nimi radzimy. pozdr.
...
Napisane przez maniek, styczeń 10, 2009
Hejka A ja jestem alkoholikiem Bardzo sie z tego ciesze nie pije 18 lat.MOZE KTOS CHCE TAK SAMO NIE PIC NIECH PRZYJEDZIE DO CIECHANOWA TUJUZ PRAWIE CALE MIASTO NIE PIJE POZDRAWIAM smilies/cry.gif smilies/kiss.gif
...
Napisane przez Agnieszka, luty 17, 2009
super, szukalam powodow smierci mojej mamy... moze to wlasnnie ta bezradnosc...
...
Napisane przez Pani Z, marzec 31, 2009
bardzo dobrze opracowany temat... dziękuje smilies/smiley.gif
...
Napisane przez jibboom, kwiecień 12, 2009
hm ten eksperyment troszkę mnie zraził, przyznaje że większość zależy od otoczenia którym się otaczamy, ale nie tylko jeśli ktoś w dzieciństwie dostał więcej pomoc od strony matki to moim zdaniem będzie sobie radził lepiej śmielej w rzeczywistości, więc aspekst psychologiczny gra małą rolę w utrwalaniu reakcji, jeśli matka nas tuliła gdy się uśmiechaliśmy i pokazywała coś vice versa to się nauczyłem że mój uśmiech wzbudza auto reakcję, inaczej jeśli reakcji nie było bo na przykład byłem spokojny i się nie uśmiechałem co nie jest powodem ale po porostu było to zlekceważone, to nie nauczyłem się warunków reakcji, co w efekcie zataiło nieco moje zdolności reagowania na bodźce. smilies/angry.gif
...
Napisane przez Janek ;), kwiecień 12, 2009
smilies/wink.gifgenialne...
...
Napisane przez an, kwiecień 19, 2009
No właśnie. Ja też jak idzie mi źle, to kładę się i czekam tylko na kolejne razy. I unikam prób wygrzebania się z dna. Ale gdy mi się to przypadkiem uda, to cała promienieję. Dziś tak było. Od piątku mam totalnego doła. A dziś poszłam na aerobik - musiałam, bo by mi kasa przepadła. I wyszłam stamtąd jak nowo narodzona. Trochę mnie ciągnie znów na dno. Ale muszę walczyć. Nie dam się. DO ATAKU!!!
...
Napisane przez Ewelina, czerwiec 05, 2009
Do PATRYCJI !!

(Pisałaś już jakiś czas temu, mam jednak nadzieję, że jeszcze tu zaglądasz i przeczytasz)

Nie jesteś sama, niestety jest nas więcej. Mogłabym podpisać się pod Twoimi słowami w 100%.
Ja bardzo znienawidziłam się za te swoją bezradność. Jeszcze wczoraj nie umiałam tak tego nazwać, myślałam że jestem po prostu "wstrętnym leniem" i tyle. Planować umiem suuuuper- tylko jak już chodzi o realizację- to poddaję się już na samiuśkim początku- nie podejmuje żadnej walki, bo nie mam siły.
To trwa już u mnie kilkanaście lat i chyba tylko posiadanie młodszego rodzeństwa uchroniło mnie przed samobójstwem w wieku szkolnym (nie chciałam swoją śmiercią obciążyć im życia).Rodziców to nawet troszkę do tego przygotowywałam (mówiłam im, ze nie jestem zadowolona ze swojego życia, bo nie jestem zadowolona z siebie i że nie ma w tym ich winy).

Troszkę pomogłam sobie tym, że zaczęłam kartkować Biblię i szukać pomocnych sobie cytatów. Na siłę wmawiałam sobie, że "życie jest piękne"- dzięki temu moje nastawienie zmieniło się troszkę.

Pomimo jednak tego, że nauczyłam się kochać wszystko inne, innych ludzi, to nadal nie umiem pokochać samej siebie.
Mam świadomość, że moim największym wrogiem jestem ja sama.

Od wczoraj wertuję stronki w necie, w poszukiwaniu wskazówek - JAK SOBIE POMÓC? JAK ODUCZYĆ SIĘ TEJ BEZRADNOŚCI?!! Nie chcę dłużej tak wegetować jak dotychczas i zmarnować reszty życia- jakie mi pozostało. Mam nadzieję że uda mi się siebie zmienić i to jak najszybciej,bo ja po prostu na takich warunkach, jak dotychczas to długo już ze sobą nie wytrzymam.

Pozdrawiam gorąco
i ze szczerego serca życzę Ci szczęścia.
Ewelina


...
Napisane przez Borys, czerwiec 30, 2009
Mam to samo. Brak motywacji, przyzwyczajanie się do trudnych warunków, zamiast próba ich zmiany, brak podświadomej wiary w to, że działanie coś zmienia. Myślałem, że po prostu jestem paskudnym leniem. Cieszę się, że trafiłem na ten artykuł, bo dał mi nadzieję na zasadniczą zmianę i poprawę jakości własnego życia. Teraz już wiem, że coś się z tym da zrobić.
...
Napisane przez Leokadia, marzec 11, 2010
...tak... trzeba aż 200 zdarzeń pozytywnych, aby zostać odblokowanym z wycofania sie z życia na wskutek złych doświadczeń i znosząc cierpienie codziennie od lat....smilies/sad.gif(
... kto jest wstanie tych 200 pozytywnych zdarzeń takiej osobie dostarczyć, aby znów mogła uwierzyć w siebie ???... kto będzie miał tyle cierpliwości, aby tę tramalną syutuację przerwać ???

Napisz Komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
smile
wink
laugh
grin
angry
sad
shocked
cool
tongue
kiss
cry
smaller | bigger

busy